Matthew Prince poinformował, że CloudFlare właśnie wziął na warsztat protokół SPDY i rozpoczyna beta testy tej technologii. SPDY wymaga do działania włączonego protokołu szyfrowania transmisji, dlatego testy, a później pełna usługa, będą ograniczone tylko do płatnych kont obsługujących certyfikaty SSL.

O zaletach usług CloudFlare pisałem już wcześniej, ale warto przypomnieć je w kontekście SPDY. Zatem krótko: główną cechą tego protokołu jest skrócenie czasu ładowania strony internetowej przez multiplexing. Zamiast – jak w HTTP – wysyłać do serwera zapytania o każdy obiekt oddzielnie i po kolei, wysyłane są zapytania o kilka obiektów naraz i kolejność nie ma znaczenia. Dzięki temu zmniejsza się liczba czasochłonnych zapytań i niwelowany jest problem zatykania kolejki.

Tak wygląda to w teorii i w wynikach pierwszych testów pokazanych przez Google. Ale Guy Podjarny z Akamai zwrócił uwagę, że googlowe testy w laboratorium nie do końca oddają realia internetu, ponieważ były wykonane na statycznych kopiach stron, czyli protokół SPDY pobierał wszystkie dane z jednej domeny. Tymczasem przeciętna strona wygląda inaczej: Guy użył do swoich testów pięciuset pierwszych w rankigu Alexy amerykańskich stron i okazało się, że przeciętna strona z tej puli pobiera dane z 18 różnych domen. A to oznacza, że SPDY nie miał możliwości wykorzystać swojej przewagi nad HTTP.

I tu z pomocą przychodzi CloudFlare. Po pierwsze, pośredniczy w komunikacji między stroną internetową a przeglądarką, wszystkie statyczne części strony serwując z cache’a przez SPDY. A po drugie, usługa Rocket Loader łączy w jeden wszystkie uruchamiane na stronie skrypty, nawet jeśli oryginalnie pochodzą one z różnych domen. Dzięki temu SPDY może w pełni rozwinąć skrzydła.

Możliwość wzięcia udziału w testach beta będzie ograniczona do wybranych klientów, ale po tym okresie spodziewam się dodania SPDY do pakietu usług dla wszystkich korzystających z SSL.